Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen wezwała na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa do ożywienia europejskiej klauzuli wzajemnej obrony i otwarcie skrytykowała sekretarza generalnego NATO Marka Rutte, który twierdzi, że Europa bez USA „nie może” zagwarantować sobie bezpieczeństwa.
Spór, który wstrząsnął Monachium
13 lutego 2026 roku na corocznej Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa doszło do rzadkiej publicznej wymiany zdań między dwojgiem zachodnich liderów. Rutte kilka dni wcześniej powiedział europejskim parlamentarzystom wprost: „Jeśli ktoś uważa, że Europa może bronić się bez USA, niech dalej marzy. Nie może”. Według szefa NATO, aby zrekompensować ewentualne wycofanie się Waszyngtonu, europejskie kraje musiałyby wydawać nawet 10 proc. PKB rocznie na obronność — zamiast obecnego celu 5 proc. — i zbudować własny parasol nuklearny. Von der Leyen odpowiedziała bezpośrednio, zwracając się do „drogiego przyjaciela Marka”: „Nie ma tylko status quo albo podziału. Jest wiele pośrednich rozwiązań”.
Klauzula, która istnieje od 2009 roku, ale prawie nie działa
Przewodnicząca Komisji Europejskiej zaapelowała o realne uruchomienie artykułu 42.7 Traktatu o Unii Europejskiej, który zobowiązuje państwa członkowskie do udzielenia sobie nawzajem pomocy „wszelkimi dostępnymi środkami” w razie zbrojnej agresji. Klauzula ta obowiązuje od 2009 roku, lecz zastosowano ją tylko raz — po zamachach terrorystycznych w Paryżu w 2015 roku — i jest powszechnie uznawana za znacznie słabszą od artykułu 5 NATO. Von der Leyen wskazała, że Europa nie potrzebuje zmian traktatowych — wystarczy skutecznie korzystać z istniejących narzędzi, w tym zastępować wymóg jednomyślności głosowaniami większościowymi, co przyspieszyłoby podejmowanie decyzji obronnych. Wydatki na obronność w Europie wzrosły o niemal 80 proc. od początku rosyjskiej agresji na Ukrainę, a prognozy zakładają, że do 2028 roku Europa wyda na sprzęt wojskowy więcej niż Stany Zjednoczone w ubiegłym roku.
Wielka Brytania wraca do europejskiej rodziny bezpieczeństwa
Monachium przyniosło też wyraźny sygnał z Londynu. Premier Keir Starmer publicznie przyznał, że Europa „nie zrobiła wystarczająco dużo” dla własnej obrony i że Wielka Brytania musi pilnie odbudować relacje z UE w obszarze bezpieczeństwa — dekadę po Brexicie. Von der Leyen wprost zaprosiła Londyn do ściślejszej współpracy, wskazując także na Koalicję Chętnych dla Ukrainy oraz kierowane przez Wielką Brytanię Wspólne Siły Ekspedycyjne jako naturalne ramy dla nowych form integracji obronnej. To symboliczny zwrot: Brexit, który miał oddzielić Wyspy od kontynentu, w obliczu rosyjskiego zagrożenia przestaje być przeszkodą w budowaniu wspólnego bezpieczeństwa.
Co to znaczy dla Polski?
Dla Polski, kraju z najdłuższą granicą z obszarem konfliktu i jednym z najwyższych budżetów obronnych w NATO (ponad 4 proc. PKB), debata w Monachium ma wymiar jak najbardziej praktyczny. Komisja Europejska uruchomiła właśnie strategię wsparcia 28 mld euro dla dziewięciu państw UE graniczących z Rosją, Ukrainą i Białorusią — w tym Polski — by odwrócić regres gospodarczy i demograficzny na wschodniej flance. Polska jest dziś jednym z liderów europejskiej agendy obronnej, a zbliżające się exposé szefa MSZ Radosława Sikorskiego (26 lutego) pokaże, jak Warszawa zamierza ten kapitał dyplomatyczny wykorzystać.
PODSUMOWANIE:
- Von der Leyen wezwała do realnego uruchomienia art. 42.7 Traktatu UE — europejskiej klauzuli wzajemnej obrony — i skrytykowała szefa NATO Rutte za twierdzenie, że Europa bez USA nie może zagwarantować sobie bezpieczeństwa
- Wydatki na obronność w Europie wzrosły o 80 proc. od 2022 r., a UE planuje do 2028 r. wydać na sprzęt wojskowy więcej niż USA; Komisja Europejska uruchomiła też 28 mld euro wsparcia dla krajów wschodniej flanki
- Polska, wydająca ponad 4 proc. PKB na obronę i granicząca z obszarem konfliktu, jest kluczowym graczem tej debaty — MSZ Sikorski przedstawi priorytety polskiej polityki zagranicznej w Sejmie 26 lutego 2026 r






