Największa organizacja biznesowa w Europie ogłosiła kryzysowy raport: europejskie firmy toną w regulacjach, płacą za energię więcej niż rywale z USA i Azji, a 80% venture capital ucieka poza kontynent.
Raport, który nie zostawia złudzeń
Luty 2026 roku przyniósł europejskiemu biznesowi nieprzyjemną lekturę. BusinessEurope, zrzeszający ponad 40 organizacji pracodawców z całej Europy, opublikował raport „From Ambition to Delivery”. Dokument to pilny apel do unijnych decydentów i rządów państw członkowskich.
Tytuł raportu nie jest przypadkowy. Organizacja daje jasny sygnał: czas deklaracji minął. Europa potrzebuje konkretnych działań — i to natychmiast.
Konfederacja Lewiatan, jedyna polska organizacja pracodawców w BusinessEurope, w pełni popiera wnioski raportu. Marek Górski, prezydent Konfederacji Lewiatan, stwierdził wprost: „Ciężar regulacyjny rośnie szybciej niż postęp w jego redukcji. Zadeklarowane cele upraszczania prawa nadal pozostają odległe.”
Raport wskazuje pięć pilnych obszarów wymagających reform. Są to: pogłębienie jednolitego rynku i redukcja biurokracji, obniżenie cen energii, ograniczenie ryzyk geopolitycznych, wzmocnienie inwestycji oraz poprawa rynku pracy. Każdy z tych obszarów to odrębna bitwa — i na żadnym froncie Europa nie wygrywa.
Liczby, które powinny niepokoić każdego przedsiębiorcę
Kluczowa liczba raportu to 71 miliardów euro. Tyle rocznie kosztują europejskie firmy przepisy już zatwierdzone lub będące w toku negocjacji, lecz jeszcze niewdrożone.
Komisja Europejska odpowiedziała pakietami Omnibus. Zapowiedziały oszczędności rzędu 8,6 miliarda euro rocznie. Brzmi poważnie — dopóki nie zestawimy tej kwoty z łącznymi rocznymi kosztami administracyjnymi wynoszącymi 150 miliardów euro (dane Eurostat 2022). Pakiet Omnibus pokrywa zaledwie 5% problemu.
Raport idzie dalej i formułuje niepokojącą prognozę. Nawet w najbardziej optymistycznym scenariuszu europejski biznes może w 2029 roku mierzyć się z wyższym obciążeniem regulacyjnym niż dziś. To nie jest odległa przyszłość — to perspektywa zaledwie trzech lat.
Z drugiej strony raport wskazuje ogromny potencjał. Samo usunięcie barier w jednolitym rynku mogłoby przynieść korzyści gospodarcze przekraczające 600 miliardów euro rocznie do 2032 roku. To suma niemal równa rocznemu PKB Holandii. Decyzja polityczna jest więc kwestią wyboru — a nie możliwości.
Energia i kapital: dwa otwarte rany europejskiej gospodarki
Do kosztów regulacji dochodzi drugi strukturalny problem: ceny energii. Europejskie firmy płacą za prąd znacząco więcej niż konkurenci ze Stanów Zjednoczonych, Japonii, Korei Południowej i Kanady.
Unijna inicjatywa Clean Industrial Deal oraz Plan działań na rzecz przystępnych cen energii nie przyniosły jeszcze wymiernych efektów. Maciej Witucki, wiceprezydent BusinessEurope, stwierdził: „Bez realnego obniżenia kosztów energii europejski przemysł będzie systematycznie tracił zdolność konkurowania.” Organizacja postuluje technologicznie neutralne podejście do miksu energetycznego — w tym uwzględnienie energetyki jądrowej obok odnawialnych źródeł.
Równolegle ucieka kapitał. Aż 80% europejskiego venture capital jest dziś inwestowane poza Europą. To dane, które powinny zatrzymać każdego ministra finansów na kontynencie. Europejskie startupy i innowacyjne firmy szukają finansowania w USA lub Azji. Nie dlatego, że tam jest łatwiej zacząć — ale dlatego, że tam łatwiej się skalować.
PMI przemysłowy strefy euro wzrósł w lutym 2026 do 50,8 pkt. wobec 49,5 pkt. w styczniu. To sygnał lekkiego ożywienia. Jednak bez strukturalnych reform może być tylko chwilowym odbiciem.
Co to oznacza dla polskich firm i pracowników?
Polska gospodarka wchodzi w 2026 rok z relatywnie dobrymi wskaźnikami. Prognoza NBP przewiduje wzrost inwestycji w pierwszym kwartale. Jednak krajowe firmy są bezpośrednio dotknięte unijnymi regulacjami — tak samo jak ich zachodnioeuropejscy partnerzy.
Konfederacja Lewiatan reprezentuje ponad 4 000 polskich przedsiębiorstw w strukturach BusinessEurope. Jej wsparcie dla raportu to jasny sygnał: polskie firmy też odczuwają ciężar biurokracji i wysokich kosztów energii. Małe i średnie przedsiębiorstwa są szczególnie narażone. MŚP mają mniej zasobów, by absorbować koszty compliance. BusinessEurope apeluje o redukcję obciążeń dla MŚP o 35%, a dla wszystkich firm o 25%.
Dla polskich przedsiębiorców kluczowe będą też nowe regulacje UE wchodzące w życie w 2026 roku. Mowa o finalnym etapie wdrożenia CBAM (granicznego podatku węglowego), nowych zasadach opakowań oraz AI Act, którego kluczowe przepisy zaczną obowiązywać od 2 sierpnia 2026 roku. To konkretne, kosztowne obowiązki — i warto zacząć się na nie przygotowywać już teraz.
BusinessEurope wzywa też do ratyfikacji umów handlowych z Mercosurem, Indiami, Meksykiem i Indonezją. Dla polskiego eksportu oznaczałoby to otwarcie nowych rynków i redukcję ryzyk geopolitycznych.
Podsumowanie
- Raport BusinessEurope „From Ambition to Delivery” (luty 2026) alarmuje: regulacje UE kosztują europejskie firmy co najmniej 71 mld euro rocznie, a pakiet Omnibus pokrywa zaledwie 5% tych kosztów
- Europejskie przedsiębiorstwa płacą za energię elektryczną znacznie więcej niż konkurenci z USA, Japonii i Azji — Clean Industrial Deal nie przyniósł jeszcze efektów
- 80% europejskiego venture capital jest inwestowane poza Europą — innowacyjne firmy szukają finansowania za oceanem i w Azji
- Polskie firmy są bezpośrednio dotknięte tymi problemami — Konfederacja Lewiatan popiera raport, a nowe regulacje UE (CBAM, AI Act) wejdą w życie już w 2026 roku







Jest tylko jedna droga ratunku.
1. Należy zwiększyć ilość nic nie wnoszących sprawozdań wysyłanych wszędzie. Najlepiej gdyby wszystkie intrastaty, jpki, vaty, vaty kwartalne, muły, ruły i sruły wysyłać osobno do proboszcza, ale konieczne pisane odręcznie i wysyłane papierowo. I tak w całym eurokołchozie.
2. Trzeba podnieść ceny energii, a zebrane w ten sposób fundusze rozwalić na prostytutki, wódkę i spotkania w celu obrony klimatu na Malediwach. Albo na Seszelach. A jak cos zostanie to można wydrukować jakieś plakaty że planeta płonie i trzeba ją ratować.
3. No i ewentualnie znieść górny limit VATU który zdaje się wynosi 26%. Żeby ominąć te głupie regulacje Słowacy muszą wprowadzać “podatek” od transakcji. A tak zrobiliby se 30 czy 40% VAT i po problemie.
Wiadomo- trudne czasy. A trudne czasy wymagają odważnych mężów stanu. Dlatego ta wódka, prostytutki i Malediwy obowiązkowo muszą zostać. Zwłaszcza od kiedy Epstein zamknął swój przybytek dobroczynności dla możnowładców.